Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SPORT. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SPORT. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 stycznia 2013

KHL w Polsce? Możliwe !


W środę kraj obiegła sensacyjna wiadomość, że polska drużyna zgłosiła akces gry w KHL(Kontynentalna Liga Hokejowa)! Informację, która z początku wydawała się śmieszna wypuścił rosyjski „Dziennik”, później w sukurs za nim poszły inne rosyjskie i słowackie media. Projekt wstępnie nazywa się „Oliva Gdańsk” i na razie dużo więcej nie wiadomo.



KHL jest uważana za drugą, najsilniejszą ligą na świecie(niepodważalnie, najlepszą ligą jest północnoamerykańska NHL), zrzesza obecnie 26 drużyn z 7 państw(Rosja, Białoruś, Ukraina, Słowacja, Czechy, Kazachstan oraz Łotwa). Według zapowiedzi Aleksandra Miedwiediewa, prezydenta KHL, liga finalnie ma skupiać 32 drużyny. Swój akces od następnego sezonu zgłaszają Mediolan oraz Zagrzeb. Przy założeniu, że realną szansą na grę ma gdańska drużyna KHL skupiałoby drużyny z 10 państw!

Roboczy projekt, „Oliva Gdańsk” jest autorstwa litewskiego biznesmana Antanasa Sakavickasa, który, na co dzień jest dyrektorem .. piłkarskiej drużyny Skonto Ryga. Według Sakavickasa Gdańsk ma wszystko to, co jest potrzebne do udanej współpracy z KHL. Lotnisko, baza noclegowa oraz obiekt. Drużyna swoje mecze miałaby rozgrywać w Ergo Arenie, leżącej na granicy Gdańska i Sopotu. Wszystko brzmi pięknie jest jednak jedno ale.. Kto miałby zagrać w tej drużynie? Na razie znane jest tylko nazwisko potencjalnego trenera, miałby nim zostać aktualny konsultant polskiej reprezentacji, jeden z najlepszych trenerów świata Rosjanin Wiaczesław Bykow. Drużyna, która miałaby wystąpić w KHL musi dysponować budżetem na minimalnym poziomie 15mln euro. Jeśli wierzyć słowom litewskiego biznesmana to nie byłby żaden problem!













W Gdańsku przecierają oczy ze zdziwienia, obecna drużyna – KH Gdańsk, występująca na zapleczu ekstraligi ma ogromne problemy finansowe. Właściwie nie ma żadnych funduszy, aby dalej grać. Mimo to, gra. Zawodnikom brakuje sprzętu, pieniędzy na wyjazdy, ale mają to, co najważniejsze – chęci. Robimy to, co kochamy i chcemy to robić dalej!po spotkaniu z Orlikiem Opole powiedział na antenie TVP Gdańsk Oskar Lehmann. Skoro w Gdańsku nie można znaleźć nawet podstawowego budżetu na sprzęt i wyjazdy to skąd mowa o 15mln euro rocznie na KHL?



Cały projekt brzmi zbawiennie dla polskiego hokeja, występy polskiej drużyny w KHL byłyby szansą na odbicie się od hokejowego dna, na którym znajduje się hokej w naszym kraju. Będziemy na bieżąco śledzić zmagania tego pomysłu i informować na łamach OSTROżnych.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Amnestia ratunkiem kibiców




Po październikowych wyborach w Polskim Związku Piłki Nożnej doszło do sporych zmian. Na fotelu prezesa zasiadł wybitny reprezentant Polski Zbigniew Boniek, zastępując krytykowanego Grzegorza Latę. Wielokrotnie zastraszany przez władzę, media i kibiców związek wreszcie zmienia swoją politykę. Na konferencji prasowej, po posiedzeniu Zarządu PZPN, prezes zapowiedział walkę o amnestię dla wszystkich kibiców objętych zakazami stadionowymi. Rozpoczęła się medialna burza. Politycy głośno wypowiadają się o kontrowersyjnym pomyśle. Zaczęły pojawiać się także zarzuty dotyczące współpracy Zbigniewa Bońka z „kibolami”.

O co tutaj chodzi?


Zarząd PZPN podjął uchwałę, o zwróceniu się do Komisji Ekstraklasy, Wydziału Dyscypliny Polskiego Związku Piłki Nożnej, oraz Najwyższej Komisji Odwoławczej o zniesienie zakazu wstępu na mecze dla wszystkich chuliganów biorących udział w rozróbach na stadionach. Oznacza to powrót na trybuny nie tylko ludzi demolujących otoczenie. To także szansa dla kibiców skazanych za odpalenie pirotechniki. Race, petardy hukowe czy stroboskopy są surowo zakazane na imprezach masowych. - Doszliśmy do wniosku, że chcemy z kibicami współpracować. Każdy na meczu chce się wyżyć, pośpiewać, czasem można użyć kilku niecenzuralnych słów, ale mówimy o kibicach: najpierw musimy im pomóc, a potem możemy ich rozliczać. Nie będziemy zaczynać od tego drugiego– mówi Zbigniew Boniek. Prezes od początku swojej kadencji stara się poprawić stosunki na linii związek-kibice. Oprócz proponowanej amnestii Boniek obniżył ceny biletów na mecze reprezentacji, odrzucił pomysł budowy nowej siedziby władz oraz zamierza zalegalizować środki pirotechniczne.

Kontrowersje


Głównym tematem rozmów po konferencji miało być wynagrodzenie prezesa. Według tygodnika „Piłka Nożna” Zbigniew Boniek miał pobierać pensję w wysokości 40 tysięcy złotych miesięcznie. Okazało się, że sprawa zarobków nie była nawet poruszana w trakcie obrad. Głównym tematem w mediach stała się więc amnestia kibiców. - Wiem, że pan prezes oczywiście liczy na nowe otwarcie. Z mojego punktu widzenia sytuacja jest kontrowersyjna. Myślę, że jeszcze w najbliższych dniach będziemy mieli okazję z panem prezesem na ten temat rozmawiać – mówi minister sportu Joanna Mucha, która dosyć sceptycznie przyjmuje propozycję prezesa związku. Przekonani do tego pomysłu nie są także członkowie innych ugrupowań politycznych. Wielu z nich ma poważne obawy co do bezpieczeństwa na polskich stadionach. Nie akceptują także legalizacji pirotechniki. Tłumacząc się podają przykłady naszych zachodnich sąsiadów, gdzie jest ona surowo zabroniona.

Lepiej kraść niż robić oprawy


Taki transparent pojawił się na stadionie Wisły Kraków. Kibice uważają, że czeka ich większa kara za odpalenie pirotechniki na stadionie, niż za kradzież w sklepie. Jednak według polskiego prawa paradoks ten jest jak najbardziej prawdziwy. Mało kto wie, że za odpalenie racy na stadionie kibicowi grozi do 5 lat pozbawienia wolności oraz kilkuletni zakaz stadionowy. Według Zbigniewa Bońka lepsze dla widowiska sportowego jest odpalanie pirotechniki przez wykwalifikowane osoby, niż tylko przez odważne, które nie boją się drastycznych kar.

Co dalej?

           
           Teraz związek czeka na akceptację swojego pomysłu przez Ekstraklasę. Jeśli się jej doczeka można spodziewać się powrotu na stadiony masy kibiców, zwiększając w ten sposób frekwencje na meczach polskiej ligi. Co z bezpieczeństwem na stadionach? Polski Związek Piłki Nożnej na pewno nie będzie przychylnie patrzeć na akty wandalizmu polskich chuliganów. Można się będzie spodziewać nowych przepisów dotyczących walki z pseudokibicami. Pomysł ma jednak szansę powodzenia, tylko i wyłącznie za zgodą rządu. Jeżeli polskie władze odmówią pomocy w tym projekcie, temat zakończy się fiaskiem.

Co na to kibice?


- Jestem zadowolony z planów Zbigniewa Bońka. Wreszcie może powróci normalność na stadionach. Na sprawę amnestii patrzę jednak trochę z przymrużeniem oka – mówi Grzegorz, kibic Śląska Wrocław. Polscy fani piłki nożnej z umiarkowanym optymizmem patrzą w przyszłość. Wierzą w Zbigniewa Bońka i jego zdolności przywódcze. Mają nadzieję na lepszą grę polskiej Reprezentacji oraz poprawę warunków na trybunach. Jednak niejednokrotnie oszukiwani przez władzę związku, hamują swój optymizm. Kto wie, może doczekamy się czasów, gdy kibice będą śpiewać: Kochać, Kochać PZPN?

Tomasz Beczak

piątek, 7 grudnia 2012

Hokej: lód, łyżwy, krążek i kij - Foto artykuł


Początki gry 
są udokumentowane w Ameryce Północnej. Za kolebkę hokeja jest uznawana Kanada. Gra została wymyślona w 1855 roku w Ontario przez stacjonujących tam angielskich żołnierzy, którzy nudzili się podczas długich zim, uniemożliwiających uprawianie innych sportów zespołowych. 3 marca 1875 roku w kanadyjskim Montrealu odbył się w pierwszy mecz hokeja na lodzie w hali Victoria Skating Rink. Spotkanie rozegrano pomiędzy dwoma drużynami składającymi się z dziewięciu zawodników. Kapitanem jednej z drużyn był James Creighton - organizator meczu. Zawodnicy grali drewnianym krążkiem, używając przy tym łyżew i kijów. Mecz trwał 60 minut.

W 1877 kilku studentów Uniwersytetu McGill usystematyzowało zasady gry w oparciu o hokej na trawie. Dzięki popularyzacji gry w 1883 włączono hokej do programu zimowego karnawału w Montrealu. Był to pierwszy turniej hokejowy w Kanadzie. Dwa lata później powstała pierwsza amatorska liga hokejowa w Kingston. W 1893 Gubernator generalny Kanady Lord Stanley ufundował puchar nazywany The Dominion Hockey Challenge Cup. Obecnie trofeum to znane jest pod nazwą Pucharu Stanleya i jest przyznawane zwycięzcy rozgrywek National Hockey League. W 1896 roku założoną pierwszą ligę hokejową w USA. Twór ten został nazwany The U. S. Amateur Hockey League, a swoją siedzibę miał w Nowym Jorku.


National Hockey League (NHL) 
zawodowa organizacja zrzeszająca 30 drużyn hokejowych z Ameryki Północnej. Drużyny należące do NHL każdego sezonu walczą o Puchar Stanleya. Cechuje ją wysoki poziom gry oraz wysokie zarobki graczy. Liga ta została założona w 1917 roku w Montrealu w Kanadzie. Obecnie w NHL większość stanowią zespoły ze Stanów Zjednoczonych, a ponad połowa graczy pochodzi z Kanady. Składa się z dwóch konferencji oraz sześciu dywizji. Od kilku lat jedynym Polakiem występującym w NHL jest Wojtek Wolski, Kanadyjczyk polskiego pochodzenia.

W sezonie zasadniczym każdy zespół rozgrywa 82 mecze (41 u siebie oraz 41 na wyjeździe). Wśród nich 24 to mecze z zespołami z własnej Dywizji, 40 meczów z drużynami spoza swojej Dywizji, ale z tej samej Konferencji oraz 18 spoza Konferencji. Do fazy play off awansuje 8 najlepszych zespołów z każdej Konferencji. Następnie rozgrywane są ćwierćfinały Konferencji. Zmagania te odbywają się w ośmiu parach (po cztery w każdej Konferencji). Pary ustala się na podstawie miejsca zajętego przez zespół w Konferencji (1. zespół gra z 8., 2. z 7., 3. z 6., 4. z 5.). W play off zwycięża ten zespół, który wygra cztery mecze z przeciwnikiem (tzw. system best of seven – pol. najlepszy w siedmiu meczach). Zwycięzca z każdej pary awansuje do półfinałów Konferencji. Zwycięzcy półfinałów awansują do finałów Konferencji. A zwycięzcy finałów Konferencji Wschodniej i Zachodniej walczą o Puchar Stanleya.


Puchar Stanleya 
 puchar będący przechodnim trofeum w NHL. Ufundowany został w 1893 r. przez lorda Stanleya. Do tej pory najczęściej zdobywała go drużyna Canadiens de Montréal. Ostatnim zwycięzcą w roku 2012 została drużyna Los Angeles Kings, która w finale pokonała New Jersey Devils 4-2.
Zdobywca pucharu nie otrzymuje go na stałe. Oryginał jest przechowywany w Sali Sławy Hokeja w Toronto. Nazwa zwycięskiego klubu i nazwiska zawodników są wygrawerowane na duplikacie, który również znajduje się w Sali Sławy, ale jest z niej usuwany podczas finałowych rozgrywek Pucharu.


Montreal Canadiens 
kanadyjski klub hokejowy z siedzibą w Montrealu.
Canadiens zdobyli więcej razy Puchar Stanleya niż wszystkie inne drużyny NHL. Udało im się to osiągnąć 24 razy (pierwszy tytuł zdobyty w 1916 zdobyli jeszcze zanim powstała liga NHL). Montreal rozgrywa mecze u siebie w hali Bell Centre, która do 2003 nosiła nazwę Molson Centre. Puchar zdobyty w 1993 był ostatnim zwycięstwem w lidze NHL odniesionym przez drużynę kanadyjską.
W sezonie 2002/2003 w klubie występował Polak Mariusz Czerkawski. 


W 43 meczach zdobył 14 pkt (5 goli i 9 asyst).


Centre Bell 
znana też jako Centre Molson to hala sportowo kulturowa znajdująca się w Montrealu w Kanadzie.
Obecnie na Centre Bell swoje mecze rozgrywa drużyna Montreal Canadiens.
Hala została oddana do użytku 16 marca 1996 roku a koszt jej wybudowania wyniósł 260 milionów $.
Biorąc pod uwagę wszystkie hale drużyn NHL, Centre Bell może pomieścić największą ilość kibiców tj. 21 273 osób. 
Obok hali znajduje się pomnik byłego hokeisty Montreal Canadiens, Maurice'a Richarda.


Podstawowe elementy
 potrzebne do grania w hokej to, oczywiście, lód, po którym się poruszamy. Dodatkowo każdy z zawodników wyposażony jest w kij, łyżwy oraz odpowiednie ochraniacze zapobiegające kontuzjom. Do gry służy krążek wykonany z twardego kauczuku, który zawodnicy trącając kijami starają się wbić do bramki przeciwnika. Jest to sport o szybkim tempie gry z użyciem gry fizycznej (ciałem).
W składzie każdego zespołu na lodzie przebywa bramkarz i pięciu graczy w polu: dwóch obrońców i trzech napastników: lewoskrzydłowy, środkowy i prawoskrzydłowy. Kadra meczowa drużyny hokejowej jest liczniejsza, składa się z 22 zawodników - 20 zawodników przewidzianych do gry w polu oraz dwóch bramkarzy. Dzięki temu zespoły w trakcie gry swobodnie dokonują regularnych zmian tzw. "piątek".


Wszystkie chwyty dozwolone
Od początku hokej na lodzie był sportem kontaktowym, w którym ataki ciałem są dozwolone, skutkiem czego jest powszechne zjawisko kontuzji. Specjalne wyposażenie ochronne jest wysoce zalecane. Na ogół obejmuje kask, ochraniacze na ramiona, łokcie oraz zęby, rękawice, specjalne spodnie. Dla bramkarzy przeznaczone są specjalne maski oraz ochraniacze na nogi. Zawodnicy, którzy nie przekroczyli wieku 18 lat muszą mieć dodatkowo specjalną ochronę na twarzy w formie kratownicy.


Plac gry 
stanowi otoczone bandami lodowisko podzielone na trzy, wyznaczone niebieskimi liniami części, zwane tercjami. Dodatkowo, linia czerwona przebiegająca przez środek lodowiska i dzieląca je na pół, zwana jest neutralną. Ponadto do obszaru boiska włącza się ławkę rezerwowych (zlokalizowaną wzdłuż jednej długości lodowiska za bandami) oraz ławkę kar (umiejscowioną naprzeciw, wzdłuż drugiej długości lodowiska).
Czas meczu hokejowego trwa 60 minut (czas jest i podzielony jest na trzy części, tzw. tercje po 20 minut. Czas liczony jest według tzw. czystej gry, tzn. jest zatrzymywany, gdy wystąpi przerwa w grze zarządzona przez sędziego.


Fight!
Hokej to jedyna gra drużynowa w której dozwolone są bójki. Dodają one smaczku i podobają się zebranej publiczności. Czasem bójka wszczęta i wygrana przez zawodnika przegrywającej drużyny, dodaje jej skrzydeł, przechylając szale zwycięstwa na swoją stronę. 
W historii miałby miejsce bójki całych zespołów, nie tylko pojedynczych zawodników, łącznie z bramkarzami. 


Kara za bójkę w NHL wynosi obligatoryjnie 5 minut, dla tego zawodnika, który rozpoczął bójkę, lub kara mniejsza 2 minut dla tego, który brał udział w bójce.


Magiczny rytuał
Każda z drużyn, przed rozpoczęciem meczu, ustawia się dookoła swojej bramki, wysłuchując tego, co kapitan ma im do przekazania, m.in. ostatnich poprawek taktycznych, słów zachęty, bądź przekazuje to, co usłyszał od sędziego. Na dopełnienie tego rytuału cała drużyny wykrzykuje swój okrzyk i rozpoczynają grę.



Od małego na lodzie
Przygodę z hokejem zaczynają już dzieci w wieku przed przedszkolnym, na odpowiednich treningach dla maluchów. Dla tych dzieciaków, którym spodoba się ta dyscyplina, przygotowane są specjalne szkoły sportowe, szkolące przyszłych wielkich sportowców


Nie tylko pod dachem
W hokej gra się nie tylko w wielkich halach sportowych, ale wszędzie tam, gdzie jest kawałek lodu na którym można pojeździć. W trakcie zimy bardzo oblegane są wszelkie stawy i jeziora, na których grać mogą wszyscy zupełnie za darmo. Hokejowi amatorzy w trakcie zimy, spędzają na takich lodowiskach większość swojego dnia, szlifując swe umiejętności oraz rozgrywając między sobą mecze.


Hokej bez lodu
Ostatnimi czasy, w hokej zaczęto grać również i w lato. Łyżwy zamieniono na rolki, lodowisko na betonowe boisko, a krążek gumowy na plastikowy. Reszta sprzętu, jak i zasady, nie różnią się zupełnie od tych, które są w tradycyjnym hokeju. Na świecie organizuje się coraz więcej  turniejów dla amatorów w tej właśnie dyscyplinie, która pozwala nam przeżyć okres letni z ukochanym sportem.


Patryk Rosiński

Liga Mistrzów po I rundzie!


Chyba nikt nie spodziewał się tak wyrównanej fazy grupowej Champions League w sezonie 2012/2013. Jesień na europejskim podwórku pokazała, że każdy jest w stanie wygrać z każdym. Manchester United, Real Madryd, FC Barcelona ­- nawet te trzy kluby, uznawane za największe z największych w europejskiej piłce, musiały przełykać gorycz porażki. Do największych sensacji tej rundy należy pożegnanie się z LM obrońcy trofeum, klubu Chelsea Londyn oraz zakończenie w ogóle europejskiej przygody przez Manchester City. Aktualni mistrzowie Anglii swoją grupę zakończyli na ostatniej pozycji. 



Grupa A

W grupie A naprzeciw siebie stanęły drużyny, wśród których nie trudno było upatrzyć faworytów do awansu. FC Porto i napędzany „rosyjską ropą” Paris Saint Germaint, z tej grupy wręcz musiały awansować. Tak też się stało- PSG jedyne punkty straciło właśnie w pojedynku z portugalskim zespołem. W Porto Francuzi ulegli nieznacznie, 1:0 po trafieniu Jamesa Rodrigueza. Piłkarzom Porto, poza porażką wyjazdową z PSG, przytrafiła się jeszcze bezbramkowa wpadka w Kijowie z miejscowym Dynamem. Nie miało to jednak większego wpływu na sytuację tej grupy. PSG z piętnastoma punktami zajęło pierwsze miejsce w grupie, ze stratą 2 punktów z drugiego miejsca wyszło Porto. Na wiosnę w Lidze Europy wystąpi Dynamo Kijów, które zdystansowało Dinamo Zagrzeb. Mistrzowie Chorwacji w sześciu spotkaniach zgromadzili zaledwie jeden punkt oraz zdobyli tylko jedną bramkę. W Zagrzebiu, w 4 minucie doliczonego czasu gry, z rzutu karnego, bramkarza Dynama Kijów pokonał Ivan Krstanović. Najskuteczniejszym piłkarzem grupy A został Ezequiel Lavezzi, który po letniej przeprowadzce z Neapolu, przypomniał sobie jak się strzela bramki. Trzy trafienia pozwoliły mu zdystansować gwiazdora reprezentacji Szwecji, Zlatana Ibrahimovica oraz Jacksona Martineza, którzy zanotowali po dwa trafienia na swoim koncie.

Grupa B

Grupa B, podobnie jak grupa A, tuż po losowaniu miała swoich faworytów. Zdecydowanie byli nimi Schalke 04 Gelsenkirchen oraz Arsenal Londyn. Oba zespoły jednak napsuły sporo nerwów swoim sympatykom. Piłkarze z Niemiec znaleźli niewygodnego dla siebie przeciwnika. Francuskie Montpellier okazało się przeszkodą nie do przejścia, w obu spotkaniach padał remis. Na własnym stadionie Schalke zgotowało swoim kibicom prawdziwy horror: szybko stracona bramka, później dwie odpowiedzi, słupek Klass-Jana Huntelaara i wyrównująca bramka francuzów w doliczonym czasie gry, zadecydowały o podziale punktów. Warto nadmienić, że Montpellier w całym spotkaniu oddało dwa celne strzały i… strzeliło dwie bramki. W ostatniej kolejce, we Francji padł remis 1:1, przed tym spotkaniem było już wiadomo jednak wszystko - Schalke miało pewny awans do 1/8, a Francuzi żegnali się z europejskimi pucharami w tym sezonie. Podopieczni Arsene’a Wengera punkty rozdali właśnie Schalke, przegrywając u siebie 0:2 oraz remisując 2:2 w Niemczech. Na dodatek, w ostatniej kolejce w Pireusie musieli uznać wyższość gospodarzy przegrywając 2:1. W grupie B, z czteroma trafieniami najskuteczniejszy okazał się Klass-Jan Huntellar, gwiazdor reprezentacji Holandii - o jedno trafienie wyprzedził Niemca, Lukasa Podolskiego.

Grupa C

Malaga - ten hiszpański zespół z całą pewnością zasługuje na miano największej sensacji tej edycji Champions League. Zespół z Andaluzji, strzelił pstryczka w nos faworytom grupy,  AC Milanowi i Zenitowi St. Petersburg, wygrywając grupę C. Rosjanie i Włosi walczyli o drugie miejsce w grupie, o którym jak się okazało zdecydowało najprawdopodobniej samobójcze trafienie Tomasa Hubocana. Piłkarz Zenitu w pierwszym pojedynku z Milanem sprezentował Włochom trzy punkty Sankt Petersburgu. Najskuteczniejszym strzelcem grupy C został piłkarz Malagi, Eliseu który na swoim koncie zgromadził 3 trafienia. 

Grupa D

Najbardziej wyczekiwana grupa przez wszystkich kibiców w Europie. Przedsezonowe losowanie w jednej grupie umieściło czterech mistrzów! Mistrz Hiszpanii – Real Madryt, Mistrz Holandii – Ajax Amsterdam, Mistrz Niemiec – Borussia Dortmund oraz Mistrz Anglii – Manchester City. Te cztery zespoły gwarantowały emocje na najwyższym europejskim poziomie. Mistrzowie mistrzami, ale bukmacherzy wiedzieli swoje. Największe szanse na awans dostawali oczywiście „Królewscy” z Madrytu i „The Citizens”, kolejny klub rosyjskich multimiliarderów. Jakże wielkie rozczarowanie musiało być tych ostatnich, kiedy po ostatniej kolejce okazało się, że na wiosnę będą mogli skupić się tylko na brytyjskim podwórku. Największym zaskoczeniem była postawa mistrzów Niemiec- podopieczni Jurgena Kloppa, którzy w zeszłym sezonie przygodę w LM zakończyli już na fazie grupowej, przez rok zdecydowanie dojrzali. O sile piłkarzy z Signal Iduna Park, decydowali m.in. trzej Polacy, Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski oraz Łukasz Piszczek, którego ciągle na celowniku ma Real Madryt. Borussia z czternastoma punktami na koncie wygrała grupę. Za największy sukces z pewnością należy uznać 4 punkty zdobyte w spotkaniach z Realem, wygraną u siebie 2:1 i remis 2:2 w Madrycie - to pozwoliło wygrać grupę. „Galaktyczni” z Madrytu musieli obejść się smakiem i w 1/8 finału, czekać ich będzie cięższy przeciwnik. Na wiosnę w Lidze Europy zagra mistrz Holandii, Ajax Amsterdam. Najskuteczniejszy w grupie D okazał się Cristiano Ronaldo, strzelec sześciu bramek o dwa trafienia wyprzedził Roberta Lewandowskiego.

Grupa E

Grupa obrońcy tytułu. Chelsea była faworytem grupy, niepodważalnym. Na papierze o drugie miejsce bić się miał Juventus Turyn z Szachtarem Donieck. Jak się okazało, Juve grupę wygrało. Szachtar zajął miejsce drugie, a Chelsea musi się obejść smakiem i szukać szans w Lidze Europy. Na dodatek, petro-miliony Romana Abramowicza przestały wpływać na konto Roberto Di Matteo, który po porażce 0:3 w Turynie stracił swoją posadę. Fotel szkoleniowca objął doświadczony Rafael Benitez, jednak patrząc z perspektywy gry Anglików, trochę za późno. Rozbicie 6:1 Nordsjaelland w ostatniej kolejce, nie wystarczyło do awansu. Na otarcie łez, najskuteczniejszym strzelcem tej grupy został Oscar: piłkarz  Chelsea z czterema trafieniami zdystansował klubowych kolegów, Juana Matę i Fernando Torresa, oraz Fabio Quagriaellę z Juventusu.

Grupa F

Bayern Monachium, CF ValenciaBate Borysów i OFC Lille. Tak najkrócej można opisać grupę F. Niemcy i Hiszpanie pewnie wyszli z grupy odpowiednio na pierwszym i drugim miejscu. Mistrz Białorusi na wiosnę spróbuje sił w Lidze Europy a Francuzi będą mogli się skupić na Ligue One. Najskuteczniejszym piłkarzem grupy zostali Jonas(Valencia) oraz Thomas Mueller i Claudio Pizarro (obaj Bayern), którzy na swoich kontach zapisali po trzy trafienia. 

Grupa G

Grupa ciekawa na papierze, zdecydowanym faworytem była Barcelona, ale drugie miejsce mogło paść łupem każdej z pozostałych trzech drużyn. Celtic Glasgow, Benfica Lizbona i Spartak Moskwa - te ekipy miały bić się o drugie miejsce w grupie. Zwycięstwo Celticu nad Blaugraną zdecydowało, że ekipa „The Boys” na wiosnę zagra w LM. Benfica swoich sił spróbuje na zapleczu Ligi Mistrzów, w Lidze Europy, a Spartak zakończył swoją przygodę z pucharami. Najskuteczniejszym piłkarzem grupy został nie kto inny jak zmierzający po rekord wszechczasów w liczbie zdobytych bramek w ciągu jednego roku, Lionel Messi, autor pięciu bramek dla wicemistrzów Hiszpanii.

Grupa H

Ostatnia grupa piłkarskiej Ligi Mistrzów gościła Manchester United, Galatasaray Stambuł, RFC Cluj i SC Bragę. Anglicy, zgodnie z przypuszczeniami, wygrali grupę. Dwanaście punktów pozwoliło na spokojne rozegranie ostatniej kolejki, w której przyszedł czas na niemałą sensację. Czerwone Diabły niespodziewanie na własnym stadionie uległy mistrzom Rumunii 0:1, co przed gośćmi otworzyło szansę na awans z drugiego miejsca w grupie. Do pełni szczęścia zabrakło straconych punktów przez turecki Galatasaray. Turcy przegrywali już w Bradze 0:1, jednak nie pozwolili sobie na niewykorzystanie szansy awansu. Dwoma trafieniami odpowiedzieli bracia Yilmaz, i to Turcy cieszyli się z awansu do 1/8 LM. Mistrzom Rumunii na otarcie łez pozostają wiosenne występy w Lidze Europy. Najskuteczniejszym piłkarzem grupy został Burak Yilmaz z sześcioma trafieniami.




Komplet drużyn 1/8 finału

PSG(*), FC Porto,  Schalke(*), Arsenal, Malaga(*), Milan, Borusia(*), Real Madryt, Juventus(*), Szachtar, Bayern(*), Valencia, Barcelona(*), Celtic, Man United(*), Galatasaray.

(*)- drużyna rozstawiona w losowaniu par 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Losowanie 1/8 finału odbędzie się 20 grudnia w Nyonie.

Mateusz Barański

E-sport - zabawa czy sposób na życie?


            

Rozpoczęte nowe tysiąclecie to pasmo wielu niepowodzeń polskich sportowców. Pomijając zawojowanie Europy przez siatkarzy, czy dobre rezultaty piłkarzy ręcznych, nie mamy czym się szczycić na arenie międzynarodowej. Słabe wyniki na Mundialach, czy Igrzyskach Olimpijskich, często powodowały frustrację polskich kibiców. Ludzie siadali więc do komputerów, by tam mścić się na przeciwnikach, we wszelkiego rodzaju symulacjach sportowych. Rozwój e-sportu w Polsce nabrał rozpędu po trzykrotnym zdobyciu mistrzostwa świata przez polskich zawodników Counter-Strike’a . W zeszłym tygodniu przyszedł czas na sukcesy w grze FIFA 12. Wicemistrzem globu został Bartosz „Bartas” Tritt. O sukcesie dwudziestodwulatka zrobiło się bardzo głośno w mediach.

Z czym to się je?

E-sport to nic innego jak zawody rozgrywane na komputerach czy konsolach. Gracze z całej Polski mierzą się w gry: Counter-Strike’a, Fifa, League of Legends, czy World of Warcraft. Dyscyplina ta zaraża młodych ludzi, którzy coraz częściej rozpoznają na ulicach gwiazdy sceny komputerowej. Media bardzo chętnie szczycą się sukcesami polskich zawodników. W Polsce dyscyplina ta jest często traktowana z przymrużeniem oka, jednak w wielu krajach europejskich e-sport jest na porządku dziennym. W Azji zaś zawodnicy uważani są wręcz za celebrytów. Stereotyp maniaka siedzącego przed komputerem kilkanaście godzin, nie wpływa dobrze na rozwój e-sportu. Powoduje on częste wyśmiewanie profesjonalnych graczy posługujących się klawiaturą czy padem. Ludzie nie wiedzą jednak, jak wygląda codzienne życie zawodnika. 

Nie gram w Realu, ale kopać potrafię.

Fifa jest jedną z najbardziej popularnych dziedzin e-sportowych. Ta symulacja piłki nożnej pojawia się na wszystkich największych zawodach na świecie. O dziwo, kluczem do sukcesu w tej dyscyplinie, nie jest kilkugodzinne siedzenie przed komputerem. Można więc powiedzieć, że reguła: „im mniej grasz, tym lepiej ci idzie”, w zupełności się tu sprawdza. Trening polega na rozgrywaniu kilku meczów dziennie. Celem gry jest jak najlepsze wykorzystanie jej błędów. Największym wydarzeniem dla graczy sceny, są turnieje LAN. Zawodnicy wtedy spotykają się oko w oko ze swoimi przeciwnikami. Zawody te obfitują w niesamowitą ilość emocji. Eksplozja radości, płacz,  niecenzuralne słowa – to codzienność dla gracza Fify. Nie ma co się dziwić. Zawodnicy walczą nie tylko o zwycięstwo - stawką są też tytuły, prestiż, czy reprezentowanie kraju na arenie międzynarodowej. Najważniejszymi turniejami dla gracza są m.in.: Mistrzostwa Polski, World Cyber Games, Fifa Interactive World Cup, czy Electronic Sport World Cup. Zawody te cieszą się ogromnym zainteresowaniem graczy z całego świata. Oprócz sławy, atrakcyjne są także nagrody, które można wygrać w takich turniejach. Nagroda dla zwycięzcy FIWC 2012 Francisco Cruza wynosiła 20 000 dolarów. Oprócz tego  dostał on też bilet na galę FIFA. Takie nagrody zachęcają ludzi do uprawiania tego sportu.

Fair Play przede wszystkim

Mimo ogromnej rywalizacji na turniejach panuje przyjazna atmosfera. Arena zmagań turniejowych jest także miejscem spotykania się przyjaciół z różnych części Polski. Mimo rywalizacji, gracze rozgrywając spotkania, pamiętają o zasadzie Fair Play. Często jednak najciekawsze rzeczy dzieją się po turniejach. Gromada gwiazd sceny e-sportowej często postanawia integrować się do rana, a zwycięzca turnieju zwykle część nagrody przepuszcza na świętowanie. Utrzymywanie kontaktu z innymi graczami to jeden z głównych powodów zajmowania się tą dyscypliną.

Co dalej?

Dzięki coraz większym sukcesom międzynarodowym, polska scena staję się bardziej popularna. Nie może jednak ona równać się z zainteresowaniem chociażby u naszych sąsiadów. Turnieje w Niemczech, czy na Ukrainie są wielkim wydarzeniem promocyjnym dla danego miasta. W Polsce zawody te traktowane są niszowo. Może dzięki mediom e-sport stanie się bardziej popularny? Czy kiedykolwiek doczekamy się transmisji zawodów w jakiejkolwiek stacji telewizyjnej? Na te pytania ciężko znaleźć odpowiedź.


Tomasz Beczak

piątek, 23 listopada 2012

Wywiad - Po meczu Polska - Urugwaj



Zaproszeni do studia goście: Waldemar Fornalik oraz Kamil Glik odpowiadają na nasze pytania związane z porażką reprezentacji na stadionie w Gdańsku. Jakie wnioski i opinie ma na ten temat nasz selekcjoner?

środa, 7 listopada 2012

Futbol – cholera jasna!


6 listopada 1986 roku stała się rzecz, która obecnie jest uznawana za jedno z najważniejszych wydarzeń futbolu na przełomie XIX i XX wieku. Tego pamiętnego dnia za sterami jednego z najbardziej rozpoznawalnych klubów Europy - Manchesteru United, stanął Alex Ferguson. Zastąpił on na stanowisku Rona Atkinsona, którego umiejętności managerskie nie odpowiadały władzom klubu z Old Trafford, popularnie zwanego Teatrem Marzeń. Dzisiejszego dnia mija dokładnie 26 lat od kiedy Szkot przejął władzę nad klubem. Genialny Fergie zdobył ze swoją drużyną praktycznie wszystkie możliwe puchary, jakie profesjonalna drużyna europejska może zdobyć.



Dobrze zapowiadająca się historia nie miała jednak owocnych początków. Po przejęciu stołka managera, Ferguson zdołał w pierwszym sezonie uplasować drużynę tylko na 11. miejscu w lidze. Mimo, że następny sezon zakończył na 2. miejscu to kolejny wprowadził gromkie oburzenie po uzyskaniu jedynie 11. pozycji. Pojawiły się plotki o zwolnieniu Szkota lecz ten nie dając za wygraną pokazał, że jednak ma coś do udowodnienia kibicom i drużynie. W 1990 roku, w finale Pucharu Anglii, Manchester United pokonał Crystal Palace co zalicza się jako 1. puchar zdobyty przez Fergusona. W kolejnym sezonie ekipa Czerwonych Diabłów zdobyła Puchar Zdobywców Pucharów i wygrała Superpuchar Europy pokonując 1:0 Crvenę zvezdę Belgrad. W 1992 po raz drugi z rzędu zagrali w finale Pucharu Ligii Angielskiej. Tym razem pokonali 1:0 Nottingham Forest w meczu rozegranym na Wembley - kolebce angielskiego futbolu.

W 1992 roku została utworzona Angielska Premiership (ekstraklasa rozgrywek piłkarskich). Jak się okazało, klub z Old Trafford został pierwszym tryumfatorem w tych rozgrywkach wygrywając również po raz drugi w sezonie 93/94. W sezonie 1998/99 The Red Devils dokonali rzeczy niesamowitej. Klub wygrał rozgrywki w Pucharze Anglii, tryumfowali w Angielskiej Premiership i zdobył Europejski Puchar Mistrzów – co w świecie piłkarskim jest popularnie nazywane Potrójną Koroną. Za ten wyczyn, Alex Ferguson, otrzymał od królowej tytuł szlachecki, dzięki któremu jest obecnie rozpoznawalny w całym futbolowym świecie.

Najwyższa klasa rozgrywek w Anglii obecnie nosi nazwę Barclays Premier League i jest uznawana za absolutną czołówkę wśród europejskich lig piłkarskich. Manchester United, pod wodzą Sir Alexa Fergusona, może się pochwalić największą ilością zwycięstw w Angielskiej Ekstraklasie. Od momentu utworzenia tej federacji zdołali wznieść zwycięski puchar już 12 razy! W całej historii angielskich rozgrywek United sięgnęło po 1. miejsce w kraju już 19 razy, czym wyprzedzają swojego największego rywala jakim jest Liverpool F.C. z dorobkiem 18 tytułów Mistrza Anglii. 

Obecnie Szkot, który ma już na karku ponad 70 lat w ogóle nie myśli o ustąpieniu miejsca na fotelu managerskim. Jak sam twierdzi: "Nie mam nastroju na emeryturę. Ona jest dla młodych ludzi." Wiele razy podkreślał, że dopóki zdrowie mu na to pozwoli, dopóty będzie sterował klubem z Old Trafford. Jest wiele rzeczy, które są dla Szkota znakiem firmowym. Najbardziej charakterystycznym przykładem jest guma, którą Sir Alex namiętnie żuje podczas każdego meczu. Jest to już tak popularna scena z transmisji każdego meczu, że przeciętny kibic nie ma najmniejszego problemu by rozpoznać postać zasiadającą pośród swoich graczy. Drugą rzeczą, która jest jego domeną to tzw. Fergie Time, czyli czas doliczony przez sędziego do regulaminowych 90. minut meczu. Określenie to wzięło się właśnie z pamiętnego finału Ligii Mistrzów z 1999 roku, kiedy to w doliczonym czasie Manchester zdołał strzelić 2. bramki wygrywając tym samym mecz 2:1 z Bayernem Monachium, przypieczętowując tym samym swój tryumf poprzez zdobycie potrójnej korony.


Staruszek wielokrotnie nie dawał mediom żadnych wątpliwości co do stanu jego zdrowia. Najlepszym przykładem jest popularna suszarka, której ofiarami padają niesubordynowani piłkarze grający poniżej oczekiwań szkoleniowca. Mimo, że z wiekiem człowiek łagodnieje to Ferguson twardo trzyma w ryzach zawodników oraz struktury klubowe, aby tradycja klubowa trwała jeszcze długie lata. Sam fakt, że jeden człowiek, tak uwielbiany przez kibiców swojego klubu, prowadzi go przez już przeszło 26 lat jest fenomenem. Na cześć wysiłków została nazwana jego imieniem trybuna na stadionie Old Trafford. Jest to największe wyróżnienie jakie może uzyskać trener. Miejmy nadzieję, że futbol przywita jeszcze wielu tak wybitnych trenerów jakim niewątpliwie jest Sir Alex Ferguson, bo ludzie tacy jak on dowodzą, że zwykły człowiek może dokonać cudów.




Marcin Morkowski

Temat zastępczy - kibice


Każdy Polak interesujący się wszelkiego rodzaju dyscyplinami sportowymi, wie jak ważne miejsce w życiu fana sportu zajmuje piłka nożna. Sport ten pod względem oglądalności, pieniędzy i zainteresowania mediów nie ma sobie równych także i w Polsce. Od dłuższego już czasu brak zadowalających wyników polskiej reprezentacji, jak i klubów z nadwiślańskich grodów spowodował większe skupienie się na ludziach zasiadających na trybunach, niż samym widowisku piłkarskim. Polski rząd wspierany przez media bardzo często zakrywa swoje polityczne błędy najeżdzając na okrutnych mięśniaków, robiących rozróby gdzie się da, nazywając ich w skrócie „kibolami”.
            
           Chuligaństwo na stadionach to nie wymysł naszego pokolenia. Już starożytni Aztekowie kopiąc jelito cienkie, palili przegraną drużynę składając z nich ofiary. W Polsce, sprawa nagłośniła się jednak dopiero w 1998 roku po śmierci trzynastoletniego kibica koszykarskiej sekcji Czarnych Słupsk Przemysława Czaji, zabitego przez policjanta. Walki na ulicach zostały wstrzymane dopiero po 4 dniach, a polski rząd zdał sobię sprawę jak silną i dobrze zorganizowaną grupą jest brać kibicowska. Od tego czasu trwa nagonka na polskich kibiców. Kolejne partie rządzące przy pomocy mediów w swoich programach przedwyborczych bardzo często poruszają temat walki z fanatykami, nawet tymi, którzy przychodzą na mecz, po to by obejrzeć widowisko sportowe.
            
           W dniu dzisiejszym każdy zwykły obywatel, który spotka młodego człowieka z zawieszonym szalikiem na szyi, zdzierającego gardło dla swojej drużyny, nazwie go kibolem. Bezmyślność ludzi opierających się na tym co usłyszą w telewizji sięga zenitu. Nie ma co się oszukiwać - chuligaństwo na stadionach było, jest i najprawdopodniej będzie. Nie można popierać takich zachowań. Nie należy jednak wrzucać wszytkich ludzi ze stadionu do jednego worka. Żyjemy w czasach gdzie każdy czyn wykonany przez osobę ze stadionu jest w mediach bardzo rozgłośniany, nawet wtedy gdy nie ma pewności co do powiązań ze światem kibicowskim. Przykładem może być zatrzymanie 50 osób w sprawie rozprowadzania narkotyków na terytorium całej Polski. Polskę w błyskawicznym tempie obiegła informacja o grupie kilkunastu kiboli zamieszanych w tę akcję. Od nowych, niesprawdzonych informacji huczało w mediach. Nikt jednak nie wie, że 48 osób zostało uniewinnonych, a tylko dwie niezwiązane z grupą kibicowską aresztowane. Stowarzyszenie kibiców Lecha Poznań „ Wiara Lecha” domagało się oficjalnych przeprosin od „Gazety Wyborczej” w tej sprawie. Niestety żadne media nie wspomniały o tej sytuacji, a redaktorzy Gazety umywali ręce.

Równie ciekawą historią jest brawurowa akcja policji z 2008 roku w Mydlnikach. Policjanci bezprawnie zaatakowali siedmiusetosobową grupę kibiców GKS Katowice wracającą z piłkarskiego meczu w Krakowie. Mundurowi w bardzo agresywny sposób uderzali kibiców pałkami w głowę, plecy, nogi. Do pociągu wrzucono gaz łzawiący, a kibice filmujący dane wydarzenie od razu zabierani byli na komisariat. Tłumaczeniem policjantów było agresywne zachowanie dwudziestu pseudokibiców na stadionie. Sprawy złożone przeciwko policjantom zostały odrzucone przez sąd, po czym kibice „Gieksy” postanowili pojechać aż do Strasburga.
           
           Polskie media za każdym razem przedstawiają kibiców w złym świetle. Informacje o kolejnych pobiciach czy niszczeniu stadionów pojawiają się bardzo często. Zaskakujące jest to, że rzadko mówi się o pozytywnych akcjach polskich fanatyków. Niemal w każdym mieście kibice bardzo często nie tylko udzielają się , ale także organizują zbiórki charytatywne dla dzieci, niepełnosprawnych, czy też z domu dziecka. Przykładem mogą być akcje prowadzone przez kibiców Wisły Płock organizujących coroczne zbiórki zabawek dla dzieci oraz będących autorem akcji Dar Krwi, dzięki której życie ludzkie zostało nie raz uratowane. Ci sami ludzie, którzy przemierzają za swoim ukochanym klubem całą Polskę udzielają się często w uroczystościach związanych z upamiętnianiem polskich bohaterów narodowych. W tamtym roku na Warszawskim Marszu Niepodległości zjawiło się kilkanaście tysięcy fanatyków z całej Polski.
            
          Oczywiste jest jednak to , że osoba nie interesująca się tym, co dzieje się na stadionach, w łatwy sposób może być manipulowana przez polskie media. Warto jednak czasami spojrzeć na daną sytuację z innej perspektywy. Trzeba pamiętać m.in. o tym, że race na stadionie służą tylko i wyłącznie do upiększania choreografii kibicowskich, nie do rzucania na płytę boiska, a okrzyki „au!” to nie nawiązanie do rasizmu tylko kibicowskie pozdrowienie.

„Gdy PZPN organizacyjnie nie zawsze podoła - wina kibola 
Gdy Pan Prezydent strzela kolejnego "babola" - wina kibola 
Gdy truskawka obca lepsza, niż z polskiego pola - wina kibola 
Gdy zawodnik strzela samobójczego gola - wina kibola 
Gdy pedofil się kręci w pobliżu przedszkola - wina kibola 
Gdy w sklepie z półek zeszła "Coca - Cola" - wina kibola 
Gdy prowokacja się uda regionie "Dzikie Pola" - wina kibola 
Gdy na statku błędnie wskazuje busola - wina kibola 
A puenta? Zna ją nawet czteroletnia Ola - wina kibola...


Tomasz Beczak

piątek, 26 października 2012

Dach na narodowym winą NCS!

Pierwszym gościem programy Ostro ale Ostrożnie został Mateusz Barański, Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. W trakcie kilkuminutowej rozmowy, Prezes wyjaśnił aferę dachu na Stadionie Narodowym a także ocenił szanse naszej reprezentacji na awans do Mistrzostw Świata w Brazylii. Zapraszamy do oglądania i komentowania!

czwartek, 11 października 2012

Zakłady sportowe - historia prawdziwa


                    Od pewnego czasu obserwuję wciąż rosnącą tendencję do tzw. "obstawiania". Zakłady bukmacherskie istnieją co prawda od zarania dziejów, aczkolwiek w dobie komputeryzacji osiągnęły swoje apogeum popularności. Dla większości ludzi jest to zwykły biznes, charakteryzujący się czerpaniem zysków z matematycznego rachunku prawdopodobieństwa. Nic szczególnego. Jest na świecie tyle interesów, że i taki ma prawo bytu. Istnieje stwierdzenie, że tylko czysty przypadek jest sprawiedliwy, bo nikt w niego nie ingeruje i rządzi się on swoimi prawami. Niestety każda moneta ma dwie strony i jeśli chodzi o zakłady sportowe, to właśnie ciemna strona ma kluczowy wpływ na ich funkcjonowanie. 
                    


                   Zakłady sportowe cieszyły się ogromną popularnością już za czasów starożytnych, gdzie ludzie mogli obstawiać np. walki gladiatorów czy wyścigi rydwanów. Obiektem zakładów może być każde wydarzenie, które można rozstrzygnąć  na min. 2 sposoby. Przykładem jest walka bokserska. Zawodnik albo wygrywa albo przegrywa - 2 opcje rozstrzygnięcia. Pole do działania jest więc ogromne. Można się o tym przekonać wchodząc do pierwszego lepszego punktu i stając przed trudnym wyzwaniem, co tak na prawdę chcemy obstawić, a obstawiać można praktycznie wszystko. Od meczy piłki nożnej, czy koszykówki zaczynając, a kończąc na przysłowiowych (chociaż kto wie ?) walkach kogutów. Jednak w tym, z pozoru, harmonijnym i poukładanym światku czasami zdarzają się pewne sensacje, które na krótko nim wzburzają. I tak możemy od czasu do czasu być świadkami tego jak np. Wisła Kraków przegrywa u siebie w ważnym meczu z Victorią Popowo. Wielu uzna to jako potknięcie, zwykły wypadek przy pracy. Niestety, ludzie maja tę zgubną tendencję do wyjaśniania sobie samemu pewnych rzecz tak, aby wszystko zgadzało się z ich tokiem myślenia. Ja jednak nie sądzę, aby sprawiedliwy przypadek odegrał tu jakąkolwiek role. Oczyma wyobraźni widzę tajemniczego „jegomościa” w kosztownym garniturze rozmawiającego z prezesem klubu. Jest wręczenie czarnej teczki o wiadomej zawartości, serdeczny uścisk dłoni i tyle. Wszyscy wiedzą o co chodzi. Wszyscy na tym finansowo zyskają. Wiadomo, że każdy jesteśmy tylko ludźmi i czasami pokusa łatwych pieniędzy jest zbyt silna aby się jej przeciwstawić. Tak wiele czynników ma wpływ na wyniki iż usprawiedliwienie owych "potknięć" czystym przypadkiem wydaje się być uzasadnione. Wydaje się, lecz niestety nie jest. Wymieniony przeze mnie przykład jest kuriozalny, aczkolwiek chciałem jedynie przedłożyć problem. 
                   

                  Aby przenieść temat na realnym grunt i jednocześnie poprzeć moje słowa, pozwolę sobie przytoczyć aferę we włoskiej Serie A - aferę Calciopoli. Była ( i ciągle jest) jedną z głośniejszych ostatnimi laty. Związek z tą aferą miały czołowe kluby włoskiej ligi. Kupowanie meczy, stosowanie dopingu, wybieranie arbitrów - to tylko niektóre z zarzutów. Mamy więc tutaj jasno przedstawione jak w wypadku zakładów bukmacherskich  funkcjonuje przysłowiowa druga strona medalu. Ta, którą na wszelkie możliwe sposoby starają się zatuszować, a o której dowiadujemy się sporadycznie, szybko jednak o niej zapominając. Można jedynie przypuszczać jak daleko sięgają wpływy ludzi w kosztownych garniturach. Jednak pomimo ogromu władzy nie potrafią oni kontrolować wszystkiego. Wówczas sami  są zmuszeni do tego aby oddać się w ręce ślepego losu, na podstawie którego rzekomo opierają wszelkie swoje działania.
Istotne jest to, aby zdawać sobie sprawę że za święcącymi szyldami zakładów sportowych, kryje się przestępczy półświatek czerpiący ogromne zyski z ludzkiej naiwności. Niestety zakłady i korupcja to praktycznie synonimy i biorąc pod uwagę to do jakiego stopnia rozrosły się w dzisiejszych czasach nie widzę możliwości zakończenia tego związku.

Wiktor Marski